Seria artykułów dostępnych poniżej została wykonana przeze mnie dla astropolis.pl lub astroamator.info . To zestaw niejednorodnych form od prostych zajawek tematu z podanymi ciekawymi źródłami do przestudiowania (coś a'la blogowe wpisy) po nieco dłuższe "niemalże eseje" poruszające konkretne dziedziny, które pragnąłem przybliżyć czytelnikom. Poniżej znajdziesz archiwum prawie wszystkich moich opracowań. Postanowiłem zebrać je tutaj (wszystkie które zdołałem) na wszelki wypadek, by nie spotkał ich los zaginionych w akcji tak, jak to się stało po zamknięciu działu news na AP lub czkawki astroamator.info . Pełną dyskusję do ostatnich moich artów znajdziesz oczywiście na astropolis.pl - link. (musisz być zalogowany do AP).
 
Część z tych materiałów nosi piętno niedojrzałości redakcyjnej, językowej oraz mojego optymizmu i entuzjazmu do odkryć w dziedzinach które mnie interesują. Mógłbym je niby przeredagować, wyważyć... ale kopie tych materiałów rozpełzły się już po tylu dziwnych miejscach (również bez słowa, że to nie umieszczający popełnił dany tekst i kto jest jego autorem ;) ) więc i tak mój wysiłek w tej materii skazany byłby na porażkę. :)
 
Miłej lektury.

O pulsacjach

Słuchaliście kiedyś Reoguckiego/Comy, "Piosenka pisana nocą"?


Jeszcze raz mógłbym zmienić kształt
rozpiąć skrzydła i frunąć nie zważając na strach
jeszcze raz, przecież sposób znam 
tylko nie mam już siły 
tylko nie wiem jak...

Lornetka Lucyfera

Nie tylko my poszukujemy najlepszej dla siebie lornetki. Chłopaki w białych kombinezonach też lubią mieć dobre bino pod kopułą. Najlepiej duże... nie, nie duże. Duże to za mało. Najlepiej największe i najlepsze. A już zupełnie najlepiej, jak posiadane bino będzie wręcz demoniczne ;) LBT: (Large Binocular Telescope - http://lbtwww.arcetri.astro.it/ ) - największa lornetka świata. Myszkuje głównie w paśmie optycznym i w podczerwieni uganiając się za najsłabszymi obiektami i galaktykami w próbie zrozumienia procesów jakie zachodziły we wszechświecie na wczesnych etapach jego istnienia.

Mamy wyciek... atmosfery.

Górne warstwy ziemskiej atmosfery doświadczają ostatnio poważnych wahań i nikt nie ma pojęcia co się dzieje. Atmosfera, jest naszym kluczem do przetrwania. Nie tylko pozwala oddychać, ale chroni też przed zabójczym promieniowaniem Słońca. Z jej najwyższą częścią, termosferą, będącą naszą barierą przed najbardziej energetycznym zakresem promieniowania UV (EUV), dzieje się właśnie coś niepokojącego. Zmiany są na tyle poważne, że problem raczej nie jest z tych, które można rozwiązać większym filtrem kremu do opalania. Termosfera, sięgająca na ponad 600 km ponad powierzchnią naszej planety, gwałtownie skurczyła się.

Karnataka Astroamator

Brak jakiegoś sprzętu, na pewnym etapie zajmowania się astronomią amatorską, nie jest wielką przeszkodą. Większość z nas permanentnie  „poluje” na jakieś lepsze rozwiązanie, lub zbiera na jakiś kawałek setupu, „męcząc się” na tym co ma. Dwucalica złośliwa jest tak oczywistym elementem naszej pasji, że nawet nie zwracamy na nią uwagi. Zaakceptowaliśmy fakt, że co jakiś czas nasz portfel zostaje przeczyszczony. Jak bardzo i jak często to już kwestia indywidualna. Nie pamiętamy też przeważnie, za ile kupiliśmy nasz pierwszy teleskop. Przyzwoity newton na dobsonie to dzisiaj kwestia kilku setek. W ogromnej większości przypadków problem nie jest natury braku środków, a raczej decyzji, czy ja aby na pewno tego potrzebuję / czy przekonam rodziców, że nie wywalą kasy w błoto. Dalej już tylko kolejne dodatki, przesiadki i coraz lepsza jakość.

Kiedy ziemniak staje się planetą?

Astronomowie z Australian National University zabrali się za badania ziemniaków. Takich trochę większych niż te które trafiają do naszego talerza ;) Wszystko rozbija się w sumie o klasyfikację. Naukowcy z ANU opublikowali bowiem wyniki swojej pracy, nad kwestią co to znaczy być planetą karĹowatą. Wyszło im, że kumpli Plutona, jest dziesięć razy więcej niż było dotąd zakładane. Międzynarodowa Unia Astronomiczna klasyfikuje obiekty w Układzie Słonecznym na trzy grupy: planety, planety karłowate i małe ciała Układu Słonecznego. W 2006 roku Pluton został zdegradowany z planety do planety karłowatej, pozostawiając osiem planet, pięć planet karłowatych i tysiące małych ciał Układu Słonecznego.

GAIA - KEEP OFF THE GRASS!

Gaia Science Alerts Workshop (The first night). Dobrze, że Kamil wysłał mi maila z pytaniem o której wylatuje... Bilety kupiłem jeszcze w marcu, pozaklepywałem urlopy, czytam korespondencję organizatorów przelewającą się przez moje konto. Sprawdzam schedulery, agendy, grzebie przy szykowanych materiałach... ale jakby Kamil tego maila nie napisał, to dalej bym sądził, że to za tydzień. A właśnie, bilety. Dobrowolnie moja noga już w Wizzair nie postanie. Takich ściemniaczy nawet uodpornieni mogą nie strawić

GAIA - Amateurs are really helpful!

Gaia Science Alerts Workshop (2nd night). Podróż, krótkie noce i klimatyzowana aula na której odbywają się warsztaty nie sprzyja bezproblemowemu utrzymaniu wysokiej koncentracji. Niektórzy walczą ciężko... nie wszyscy jednak wygrywają, a naprawdę warto, bo od nowinek i statusów prezentowanych przez przedstawicieli części teamów naukowych, ciśnienie gwałtownie skacze. Tym bardziej, że generalnie cały czas w tle przewija się, obok tematów wykorzystania alertów GAIA do kolejnych programów badawczych, kwestia ogromu ilości danych jakie będą do przetworzenia. Padają pytania, o współpracę z projektami typu citizen's science. Za każdym razem nie kończy się ten temat na jednym zdaniu odpowiedzi.

GAIA - How strong you are?

Gaia Science Alerts Workshop (3rd night). Jak wielu was jest? Jak jesteście zorganizowani? Jak głęboko możecie sięgnąć? Czy zrobicie spektrometrie? Z jakimi projektami współpracujecie teraz? Co wam jest potrzebne? Brzmi dobrze? Zaskakująco dobrze. Takie pytania słyszę w kuluarach. Moi rozmówcy przypominają sobie wkład jaki dostali przy swoich wcześniejszych projektach od entuzjastów. Gdy wspominam o tym co potrzebne amatorowi, aby być efektywnym, aby dostać od niego lepsze dane, aby uniknąć błędów, słyszę w większości przypadków coś w tym stylu: "Faktycznie, to by był problem, da się zrobić". A o co proszą?

Kilka myśli po warsztatach Gaia Science Alerts.

Trochę mi się zeszło z podsumowaniem doświadczenia jakim były GAIA Science Alerts Workshop zakończone w ostatni piątek. Takie warsztaty wbrew pozorom to kawałek ciężkiego chleba. Tym bardziej dla osoby która nie ma praktyki w tego typu wydarzeniach.

Mars na Ziemi, Ziemia na Marsie

Jest takie miejsce na Ziemi, które chyba niedługo będzie można nazwać świętym graalem świata geologów i astrobiologów. To miejsce to Don Juan Pond położony w Dry Valleys na Antarktydzie. To niewielka solanka. Brzmi niewinnie. Ot nigdy nie zamarzająca kałuża w jednej z suchych dolin otoczonych zębatymi turniami. Jednak jak popatrzysz na zdjęcia... nie, nie egzotyczne, szokujące wręcz jest piękno tej odludnej doliny. Ale nie walory krajobrazowe czynią to miejsce jednym z najbardziej wyjątkowych obiektów badawczych. Przyczyną są niezwykłe właściwości tego klejnocika światła wśród poszarpanych turni.

Kosmiczne megafabryki wody

To, że nie tylko supernowe zasilają przestrzeń w związki i pierwiastki niezbędne do tworzenia skalistych planet podobnych do Ziemi było wiadomo już od jakiegoś czasu. Mechanizm jest prosty. Nawet mniejsze gwiazdy u schyłku życia wpompowują w okoliczną przestrzeń spore ilości metali przechodząc stadium czerwonych olbrzymów i budowy dysków pyłowych (tu słowo wyjaśnienia, zawodowi astronomowie mają taką przypadłość, że wszystko co nie jest wodorem lub helem , nazywają metalem ;) ). Trochę szczegółów można znaleźć na astropolis tutaj:

Mroczne matki życia

Brązowe karły , lilipucie prawie-gwiazdy niewiele większe od największych egzoplanet. Jak przyjrzeć im się bliżej mogą być doskonałymi i powszechnymi nosicielami życia. Nic nie stoi na przeszkodzie (a przynajmniej nic na obecnym poziomie naszej wiedzy o tym nie świadczy) by brązowe karły posiadały układy planetarne. Co więcej, mimo niewielkich relatywnie energii jakie produkują te miniaturowe prawie-gwiazdy, jest jej dość by stworzyć doskonałe warunki do rozwoju życia w ich otoczeniu. Przyjrzyjmy się przeciętnemu, brązowemu karłowi. Powiedzmy 40-50 mas Jowisza. Będzie zupełnie niewidoczny dla większości amatorskiego sprzętu nawet gdyby siedział zaledwie kilkanaście parseków od naszego Układu Słonecznego (choć pewnie udało by się amatorsko zarejestrować takiego karła, gdyby był w układzie z jakąś inną gwiazdą, metodą pomiarów prędkości radialnych lub metodą tranzytową).

Nowa metoda wykrywania planet wielkości Ziemi

Pod koniec kwietnia 2003 roku NASA wystrzeliła satelitę GEE (Galaxy Evolution Explorer). Nie miał mieć nic wspólnego z badaniami egzoplanet. Wystrzelono go, by badał w ultrafiolecie tysiące galaktyk w poszukiwaniu odpowiedzi, jak, kiedy i ile gwiazd formowało się we wszechświecie. Najlepszym celem dla GEE były masywne, gorące młode gwiazdy. I tu tkwi haczyk. A co się stanie, jeżeli zaczniemy analizować znacznie mniej hałaśliwe, ledwo widoczne karzełki, na przykład chłodne maleństwa klasy M?

Poprawianie Świec

Świece standardowe to klucze naukowców. Klucze, dzięki którym potrafią odnaleźć się w przestrzeni i czasie. Świece standardowe to obiekty astronomiczne, (nie koniecznie gwiazdy), o znanej absolutnej wielkości gwiazdowej. Astronomowie znając tą wartość, mogą porównać ją z obserwowaną jasnością obiektu i wyznaczyć np. odległość dzielącą nas od badanej świecy. To jedna z podstawowych metod wyznaczania odległości w kosmosie. Idąc dalej, znając odległość dzielącą nas od świecy, możemy wyznaczyć odległość do całego obiektu, którego nasza świeca jest częścią. Tak właśnie Edwin Hubble w 1923r. zmierzył odległość do M31, badając jasności Cefeid w tej galaktyce. W skali kosmicznej, gdzie nie możemy bawić się w trygonometrię na dystansach większych niż kilkaset lat świetlnych, to nasze jedyna szansa. Jednak Łatwo o błąd.

Radioaktywność pod kontrolą Słońca?

W szkołach uczą nas, że proces połowicznego rozpadu jest stały. Historycy datują swoje znaleziska opierając się na tym założeniu. Lekarze ustalają dawki promieniowania jakie aplikują swoim pacjentom podczas prześwietleń, wszyscy biorą stałość połowicznego rozpadu za pewnik... i chyba są w głębokim błędzie.Naukowcy ze Stanford and Purdue University badają niezwykłe zależności pomiędzy aktywnością Słońca, a tempem połowicznego rozpadu, jakie przypadkiem zostały odkryte przez Jere Jenkinsa, podczas pomiaru szybkości zaniku manganu -54 (szybko rozpadający się izotop używany w diagnostyce medycznej).

Saturn jak Janosik

"Każdemu należy się tlen." Z takim hasłem na sztandarach, szef wszystkich szefów i właściciel największego pierścienia w Układzie Słonecznym,  cichaczem zajął się poprawianiem niesprawiedliwości w zasobach tlenu jaka spotkała jego księżyce. Enceladusa i Tytana. Enceladus to lodowa kulka, ma tlenu w bród. Ten pełny energii świat słynie z gejzerów. Można powiedzieć, że szasta wręcz cennymi zasobami na prawo i lewo. Pytanie tylko co go do tego skłania i jak można wystrzeloną w okoliczną przestrzeń parę wodną, bezpiecznie dostarczyć do potrzebującego Tytana. 

Sen nocy letniej

Upsilon Andromedae, system który popchnął mnie ku egzoplanetom. Tętniący aktywnością, i możliwościami... nie dający spać. Gwiazda podobna do naszego Słońca. Niedaleko, około 44 lat świetlnych od Ziemi. Jest trochę młodsza , nieco bardziej masywna i odrobinę jaśniejsza niż nasza gwiazda macierzysta. Ma odległego adoratora, małego czerwonego karła, no i ma bogaty system planetarny. Nasz Układ Słoneczny to straszny zaścianek, patrząc na Upsilon Andromedae. Od ponad dziesięciu lat wiadomo, że po orbicie Ups And. krążą trzy planety o pokaźnych rozmiarach. Dwie z nich nawet w całkiem obiecującej odległości od gwiazdy.

Snowball Earth - niewygodna teoria

Niewygodna teoria, która wywoływała jakiś czas temu gorące dyskusje w świecie naukowym, ale ostatnio przypomina już bardziej monolog kolejnych dowodów. Zaczęło się od doktora Briana Harlanda, geologa z University of Cambridge który po kilkunastu latach badań w Cambridge Arctic Shelf Programme (CASP) obok pracy dla teorii dryfu kontynentalnego i projektu zwanego International Geologic timescale, zdecydował się w roku 1964 na postawienie tezy, że około 600-700 milionów lat temu, w prekambrze, naszej Ziemi przytrafiło się zamarznąć... całkowicie, aż po równik.

Szukając wzorów w tle

Być może , że satelita Planck ze stajni ESA, stanie się głównym narzędziem do badania fal grawitacyjnych. Satelita ESA o nazwie brzmiącej jak armagedon dla muchy - "Planck", to ważąca niecałe dwie tony kostka mniej więcej 4 na 4 metry. Jej nazwa oczywiście nie jest tak banalna. Nosi nazwisko Maxa Karla Ernsta Ludwiga Plancka (ur. 23 kwietnia 1858, zm. 4 października 1947) - niemieckiego fizyka, który oddał ogromne zasługi dla badań nad mechaniką kwantową. Satelita Planck to pierwsza misja ESA badająca promieniowanie reliktowe pochodzące z Wielkiego Wybuchu. Od czasu wykrycia niewielkich wahań temperatury tego promieniowania, tzw: "Cosmic Microwave Background", astronomowie badają ich rozkład i cechy, by zrozumieć pochodzenie wszechświata i procesy które doprowadziły do powstania galaktyk.

Tam gdzie rodzą się gwiazdy

Masowa wylęgarnia gwiazd. Ogromny gazowo-pyłowy obłok otwierający przed naukowcami niepowtarzalną okazję do badań - BYF73 Za pomocą radioteleskopu CSIRO (22 metrowy radioteleskop w "Mopra" w pobliżu Coonabarabran - wschodnia Australia), międzynarodowy zespół naukowców odkrył ogromną chmurę kosmicznego pyłu i gazu w trakcie masowego rodzenia gwiazd. BYF73 (takie właśnie oznaczenie nosi zapadająca się gigantyczna chmura), leży ok 8000 lat świetlnych od Ziemi, w gwiazdozbiorze Kila. Obłok znany był już wcześniej dzięki badaniom teleskopu Spitzer, ale dopiero teraz naukowcy zdali sobie sprawę z jego rzeczywistych rozmiarów. Dzięki odkryciu Australijczyków, będą możliwe badania i testowanie nowych, szczegółowych teorii opisujących masowe powstawanie dużych klastrów gwiazd.

Themis, nosicielka dobrej nowiny

Themis, imię bogini dobrej rady, a jednocześnie dar bogów lub znak dobrego porządku. Wygląda na to, że i tym razem odkrycia związane z Themis wpiszą się ładnie w tą ramę :) . 24 Themis to bardzo duża asteroida głównego pasa. Ma prawie 200 km średnicy. Co najważniejsze, jest na niej lód. Odkryto go jesienią zeszłego roku za pomocą NASA Infrared Telescope Facility

To co przyniosło życie Ziemi, zabiło Marsa

Przenieśmy się 4 miliardy lat w przeszłość do młodego Układu Słonecznego. Mamy rozpaloną jak piec Ziemię i całkiem fajne warunki na Marsie. Toksyczna atmosfera Ziemi pogarsza tylko sytuację. Mars prosperuje, jest nawet na nim woda. Cóż takiego zaszło, że obie planety drastycznie ochłodziły się? Dla życia na Ziemi to była dobra wiadomość, ale dla Marsa, okazała się wyrokiem. Szukając sprawcy, naukowcy jeszcze raz przyjrzeli się okresowi zwanemu LHB (Late Heavy Bombardment).

Wyższa forma deszczu

Deszcz miewa naprawdę zaskakujące oblicza. Szczególnie ten padający na Jowiszu. Potrzebne będzie jednak słowo wstępu. Jowisz jest cieplejszy niż powinien. Jego wiek i rozmiary nie pasują do znanych nam procesów które mogły by utrzymać go w takiej kondycji. Jest jeszcze jeden problem. Na Jowiszu wcięło neon. Możliwe, że jednak jest proces który wyjaśni oba zjawiska. Deszcz. Tylko trochę inny niż ten który nęka nas od tygodnia.

Zgubiony młotek, znalezione życie

Na Marsie w pewnych rejonach jest całkiem ciepło. Nawet w okolicach zera stopni (w skali Celsjusza). Na Marsie odkryto też dowody na istnienie ciekłej wody i metanu. Za chwilę rozwinę o czym mowa i dlaczego wspominam o dowodach, a nie o teoretycznych możliwościach. Jednak najpierw zapytam, co nam daje mieszanka marsjańskich warunków, ciekłej wody i metanu? W sumie odpowiedź pojawia się sama, ale zacznijmy od serii małych podpowiedzi.

Zmarszczki na olbrzymach 

Wystrzelona nieco ponad dwa lata temu sonda Kepler otworzyła przed astrofizykami nieoczekiwane możliwości badań umierających czerwonych olbrzymów. Dzięki niezwykłej precyzji pomiarów wykonywanych przez Keplera, a o ile się nie mylę, w tej sondzie siedzi największy jak do tej pory wystrzelony sensor CCD (backluminated 95 Mpix), naukowcom udało się niemalże zajrzeć do wnętrza gwiazd u schyłku swej ewolucji. To pospolite gwiazdy, ale niezwykle intrygujące. Są na etapie wodorowego głodu, który wywołuje naprawdę niezwykłe i skomplikowane zjawiska*. Doskonała czułość instrumentów Keplera pozwoliła na dokładne badania "astro-sejsmologiczne" nawet najdrobniejszych drgawek, burczeń i głodowych dreszczy umierających gwiazd.

Galaktyczny bilard

M81 to duża galaktyka w konstelacji Wielkiej Niedźwiedzicy. Jest całkiem blisko (ok. 11.7M lś) i jest bardzo podobna do naszej własnej Galaktyki Drogi Mlecznej. Dzięki tym faktom, jest czymś w rodzaju laboratorium dla naukowców próbujących zrozumieć jak powstają galaktyki, w tym nasza własna.

Astronomia w starym stylu

Jak wygląda nauka od kuchni? Czy myśląc o współczesnym projekcie naukowym w dziedzinie astronomii masz przed oczami wielkie teleskopy stojące na odległej pustyni? A może widzisz potężne centrum obliczeniowe, analizujące dane spływające ze zrobotyzowanych obserwatoriów rozsianych po całym świecie? Na pewno będą też tacy, którym przed oczami stanie obraz zaawansowanego satelity nasłuchującego astrofizycznych szeptów z granic poznanego wszechświata. To tak właśnie wygląda, ale... nie zawsze.

Jedziemy bez trzymanki

Słysząc hasło "wielkie wymieranie", widzimy dinozaury i asteroidę przecinającą niebo w tle. Problem w tym, że to nie jest takie proste. Thomas J. Algeo z University of Cincinnati od dziesięciu lat bada geochemiczne ślady katastrofy jaka przydarzyła się ekosystemowi Ziemi ok. 250 milionów lat temu. Katastrofy która wymazała 90% wszystkich gatunków. Największego, z dosyć cyklicznych wydarzeń tego typu nawiedzających Ziemie . Wielkie wymieranie permskie, bo tak nazwano ten okres, jednak nie było wywołane przez zewnętrzny czynnik. Jak w większości takich przypadków, przyczyn należy szukać w naturalnych procesach naszej własnej planety.

Gwiazda która przetrwa wszystko

Gwiazdy neutronowe to rozbitkowie z eksplozji supernowych. Są niezwykle małe. Ich rozmiary przeważnie nie przekraczają rozmiarów niewielkiego miasta. 15, 20 kilometrów średnicy skrywa ogromne ilości materii poddanej ekstremalnym ciśnieniom. Tak ekstremalnym, że ciężko tu już mówić o materii jaką znamy. W ich wnętrzach zachodzą egzotyczne procesy ocierające się o granicę, gdzie materia przestaje już być materią jaką większość z nas kojarzy z kamieniem czy szklanką wody.

Gwiazda z innej Galaktyki w twoich rękach

AAVSO Alert Notice 422, Krótka notka, w której naukowcy proszą o monitoring cefeidy. Podają nam standardowe parametry interesującego ich obiektu, okres - 30.41 dnia, typ zmienności, współrzędne: 00:41:27.30 +41:10:10.4 (J2000.0). Wydawało by się, że nic nadzwyczajnego. Jednak gdzieś w głowie włącza się cichy alarm. Coś jest inaczej. Nazwa obiektu - celu kampanii to M31_V1. Dziwna nazwa dla cefeidy... zaraz... M31? Tak, dokładnie tak, zawodowcy proszą amatorów o obserwacje zmiennej w innej galaktyce :)

Eony karłów

Poważnym wyzwaniem jest już sam jego pomiar. Dla krótkich okresów radzimy sobie jakoś, bazując na pulsarach i zegarach atomowych. Ale co gdy w grę wchodzą eony? Być może, że Hiszpańscy naukowcy pod kierownictwem Enrique Garcia-Berro odnaleźli klucz. Chronometr doskonały. Białego karła.

Co siedzi w Io? 

Wydawało by się, że na to pytanie znamy już odpowiedź. Są bardzo dobrze udokumentowane mechanizmy opisujące siarkowy wulkanizm Io. Zacząć wypadało by od tego, że księżyc ten wywołał pierwszy opad szczęk u naukowców już za czasów misji Voyagerów z przełomu lat '70-80 (o mało do tych wypraw nie doszło po cięciach w NASA wywołanych astronomicznymi sumami wydanymi na program Apollo). Co takiego zobaczyły kamery sond Voyager? Zobaczyły pierwsze czynne wulkany w Układzie Słonecznym ulokowane poza naszą mamuśką Ziemią. Co więcej, odkryte wulkany okazały się też nieziemskimi tytanami mocy, wypluwającymi materię na ponad 400km ponad powierzchnię tego sporego całkiem księżyca.

Poszukiwania egzoplanet... radioteleskopem.

Wykrywanie planet krążących w dużych odległościach od swoich gwiazd macierzystych pozostaje wyzwaniem dla poszukiwaczy egzoplanet. Wygląda na to, że naukowcy z University of Leicester czytali wątek o Virginity Moon i postanowili łapać obce światy na zorze :) Emisje radiowe planet takich jak Jowisz, powinny być możliwe do wykrycia przez radioteleskopy nowej generacji, takie jak na przykład LOFAR (The LOw Frequency ARray).

Ciemna strona mocy

Możliwe, że już niedługo będzie nam dane być świadkami największej pomyłki kosmologów w dziejach współczesnej nauki. Wiedza o ciemnej materii i ciemnej energii. Nasze rozumienie historii narodzin naszego universum i wszystkie podstawowe pytania o strukturę tego co nas otacza bazuje na teorii i bardzo czasem pośrednich dowodach. Nie zarejestrowaliśmy ciemnej materii. Złapaliśmy jedynie ślady jej oddziaływania. Mapujemy ciemną materię badając wpływ naszej galaktyki na karłowate sąsiadki -http://www.astropolis.pl/wiadomosci/halo-ciemnej-materii-naszej-galaktyki/

Ciężka dola Geologa - Badania nad wczesną Ziemią

Jak wywnioskować co działo się we wczesnej atmosferze ziemskiej mając przed oczami tabelkę stosunków kilku izotopów jakiegoś siarczanu w kolejnych wydobytych z głębi skał próbek? Jak rozwikłać tajemnice wczesnych procesów chemicznych, zachodzących na pra-ziemi, które zamieniły zupę dwutlenku węgla, azotu i pary wodnej, nasączonych metanem, amoniakiem, dwutlenkiem siarki, siarkowodorem i kwasem solnym w przyjemną dla nas tlenowo-azotową atmosferę?

Demony na diecie.

Co dzieje się , gdy do spokojniej gwiazdy przyssie się biały karzeł? Jeżeli gwiazdy zaczną krążyć wystarczająco blisko siebie? Układ staje się zmienną, przeważnie całkiem regularną, w której co jakiś czas dochodzi do potężnych eksplozji materii, wyssanej przez gwiazdę wampira. Tak wampira, bo to za sprawką jego grawitacji, materia z gwiazdy ciągu głównego zaczyna... wyciekać. Ale jak to się dzieje? W ciasnym układzie dwóch masywnych gwiazd zawsze jest taki punkt, w którym grawitacja obu gwiazd równoważy się. To tak zwany punkt Lagrange'a.

Sygnatury życia - "zaniezrozumienie"

Nie ulega wątpliwości, że jest w naukowym świecie parcie na egzoplanety. Ilość zidentyfikowanych światów obiegających inne słońca dobija powoli do dwóch tysięcy. Każdy z nas z kawałkiem, niewielkiego nawet, teleskopu i niezbyt oszałamiającej kamery CCD, może zarejestrować ślad niejednego z tych światów (jak? wystarczy wejść tu, a po kilku chwilach czytania w zasięgu ręki będzie Egzoplanety z garażu. ). Wszyscy mamy jednak pewne ograniczenie. Potrafimy wykryć planetę. Obserwując kolejne zaćmienia, bądź przesunięcia w liniach widma, określić jej orbitę i masę. Wiele z projektów dysponuje sprzętem potrafiącym oszacować również rozmiar takiej planety, a więc i pośrednio typ globu z jakim mamy do czynienia

Habitable zone - strefa mitów

Ile znamy naturalnych biosfer? Niestety, jak na razie jedną - Ziemię. Czy szukamy innych? O tak, zarówno na własnym podwórku (czyli na innych skalistych planetach i księżycach Układu Słonecznego) jak i poza nim, polując na egzoplanety podobne do Ziemi, czyli na takie, które orbitują w strefie życia swoich gwiazd. Warto jednak zadać sobie kilka pytań o to, czym są te strefy życia - "habitable zones", czym są biosfery, czy aby na pewno, oba te pojęcia muszą występować w parach i czy ktoś tu nas nie traktuje jak stadko baranków karmiąc dogmatami.

Idzie sztorm - zagadkowy Tytan

Do zaćmienia pozostało 40 godzin*. Resztki zwiewnej mgły podświetlanej lekką łuną nisko skradającego się Słońca rozmywają rudą bryłę wyspy Mayda**. Powierzchnię Kraken Mare*** rzeźbi coraz więcej nerwowych dreszczy, łamiących lśniącą gładź powierzchni morza. Lodowaty wiatr, coraz śmielej porywający kurtyny grubych kropel, wróży rychłą zmianę. Pierwsze cętki białych chmur pojawiły się nad południowym horyzontem. Na razie można je dostrzec tylko na tle rozedrganego mirażu Saturna, jako słabo kontrastujące duchy szalejącego na południu sztormu. Najwyższy czas znaleźć sobie jakąś osłoniętą, bezpieczną zatoczkę. Temperatura sięgnęła -170*C i wciąż rośnie. W nocy rozpęta się tu polarne piekło.

Pliki cookie ułatwiają świadczenie naszych usług. Korzystając z naszych usług, zgadzasz się, że używamy plików cookie.
Ok