Sen nocy letniej

Upsilon Andromedae, system który popchnął mnie ku egzoplanetom. Tętniący aktywnością, i możliwościami... nie dający spać. Gwiazda podobna do naszego Słońca. Niedaleko, około 44 lat świetlnych od Ziemi. Jest trochę młodsza , nieco bardziej masywna i odrobinę jaśniejsza niż nasza gwiazda macierzysta. Ma odległego adoratora, małego czerwonego karła, no i ma bogaty system planetarny. Nasz Układ Słoneczny to straszny zaścianek, patrząc na Upsilon Andromedae. Od ponad dziesięciu lat wiadomo, że po orbicie Ups And. krążą trzy planety o pokaźnych rozmiarach. Dwie z nich nawet w całkiem obiecującej odległości od gwiazdy.

Nic dziwnego, że naukowcy pilnie monitorowali ten układ. Ilość potencjalnej drobnicy ziemiopodobnej, pałętającej się po tym systemie jest niepokojąca. Jak tylko uzmysłowisz sobie, jaki przepych różnorodności otacza naszego "niewielkiego" Jowisza... Wokół Ups And. po samej strefie życia (no bywa, że się przypieką lub podhibernują) krążą dwa giganty, znacznie większe od Jowisza, a więc i zapewne bogatsze w układy księżycowe, niż nasz pasiasty...

Wszystko wskazuje na to, że ten ruchliwy system w początkowym okresie formowania przechodził bardzo podobny proces co nasz Układ Słoneczny. Oczywiście były pewne różnice, ale wszystko szło w dobrym kierunku. Jednak jest pewien istotny detal, który wyszedł na jaw niecały tydzień temu. Teoretycznie, proces tworzenia układu planetarnego jest prosty. Obłok gazu zapada się grawitacyjnie rodząc protogwiazdę, (lub cale ich mrowie). To co nie załapało się do gwiazdy, tworzy dysk protoplanetarny i z czasem (dosyć szybko w skali kosmicznej) pojawiają się w nim zawiązki planet. Ile i jakich, to już zależy od składu dysku i jego rozmiarów. Patrząc na masy największych planet systemu Upsilon Andromedae, ten układ miał budulca pod dostatkiem. Tak czy siak, na wyjściu procesu mamy gwiazdę centralną i czeredę (lub niewielką grupkę) światów skalistych, lodowych i gazowych, orbitujących mniej więcej w jednej płaszczyźnie i po mniej więcej kołowych, stabilnych orbitach. Czasem dochodzi w trakcie wykluwania do pewnych "nieporozumień" co do tego kto, gdzie ma swoje miejsce i planety miewają po takich "dyskusjach" nieco ekscentryczne orbity... nieco... bo światy z Ups And, to trochę inna para kaloszy.

Barbara McArthur i Benedykt Fritz z McDonald Observatory The University of Texas at Austin, bazując między innymi na danych z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a (HST) i gigant Hobby-Eberly Telescope ustalili dokładną masę dwóch z trzech znanych planet układu Ups. And.. O wiele bardziej zaskakujące jest jednak, że orbity planet tego układu nie leżą w tej samej płaszczyźnie. Orbity planet C i D, są pod kątem ok. 30 stopni względem siebie. Dodatkowo, natknięto się na wskazówki, że kolejna, czwarta planeta, E, okrąża tę gwiazdę, ukrywając się na peryferiach układu.


Wygląda na to, że Upsilon Andromedae po raz kolejny potwierdziła, że "płaski" układ planetarny to nie jest norma. Owszem, znane są nam mocno ekscentryczne i egzotyczne egzosystemy jak HAT-P-7 ( http://www.astropolis.pl/planety-pozasloneczne/hat-p-7b-planeta-jak-ze-szwajcarskiego-zegarka-oj-nie-za-bardzo/ ) czy HAT-P-13 ( http://forum.astropolis.pl/topic/31923-hat-p-13-tropiac-slady-obcego-swiata/ ). Bywa jajowato, pod kątem, a nawet na wstecznym. Jednak do tej pory mieliśmy doczynienia z egzotykami, których wyjątkowość orbit dosyć ładnie udawało się tłumaczyć za pomocą prostych modeli katastroficznych (btw, jeśli sądzicie, że Układ Słoneczny nie miał w swej historii żadnych wpadek, to sugeruję poczytać o osi obrotu Urana, kierunku obrotu Wenus, czy choćby popatrzeć na pierścienie Saturna). Kilka różnych scenariuszy może być odpowiedzialnych za nieuczesane orbity w Upsilon Andromadae. Interakcje z i pomiędzy migrującymi planetami wewnętrznymi, wszelkiego rodzaju wspomniane zakłócenia przy okazji "walki o miejsce" w szczenięcym wieku systemu planetarnego, aż po wpływ odległego towarzysza mamuśki tego układu, Upsilon Andromedae B, niewielkiego, czerwonego karła, którego dokładnej orbity na razie nie znamy.

Astronomowie nie mogą bazować na prostych modelach, które sprawdzają się na naszym układzie, gdzie planet jest tyle co kot napłakał, a ich orbity leżą sobie w jednej płaszczyźnie i wzajemnie się stabilizują. Na razie odkrywamy największe planety. Te które odciskają najgłębsze ślady na swych gwiazdach. Czy to poprzez swoją masę, czy też bliskość do swego słońca. Bardzo niewiele wiemy o drobiazgu podobnym do Ziemi, który z całą pewnością krąży wokół swych gwiazd, na razie poza naszym zasięgiem. Większość gwiazd żyje w układach podwójnych i wielokrotnych. Wiemy już, że w niczym to nie przeszkadza przy formowaniu się systemów planetarnych ( http://www.astropolis.pl/out/paparazzi-przylapali-gwiazdy-na-randce- ) i wiemy też, że procesy zachodzące w planetarnych metropoliach są nieco bardziej złożone i różnorodne niż te, budujące niewielkie mieścinki... ot stara prawda. Wpuść furmankę na wielopoziomowe rondo z estakadami i będzie ten sam efekt.

Bazując na:
http://www.physics.sfsu.edu/~gmarcy/planetsearch/upsand/upsand.html
http://mcdonaldobservatory.org/news/releases/2010/0524.html
http://hubblesite.org/newscenter/archive/releases/2010/17/full/
http://en.wikipedia.org/wiki/Upsilon_Andromedae
http://www.astropolis.pl/planety-pozasloneczne/planeta-rozrabiaka/
http://www.extrasolar.net/startour.asp?StarID=3

Image Credit: NASA/JPL-Caltech

Opublikowany -  VI.2010

Pliki cookie ułatwiają świadczenie naszych usług. Korzystając z naszych usług, zgadzasz się, że używamy plików cookie.
Ok