Wyższa forma deszczu

Deszcz miewa naprawdę zaskakujące oblicza. Szczególnie ten padający na Jowiszu. Potrzebne będzie jednak słowo wstępu. Jowisz jest cieplejszy niż powinien. Jego wiek i rozmiary nie pasują do znanych nam procesów które mogły by utrzymać go w takiej kondycji. Jest jeszcze jeden problem. Na Jowiszu wcięło neon. Możliwe, że jednak jest proces który wyjaśni oba zjawiska. Deszcz. Tylko trochę inny niż ten który nęka nas od tygodnia.


Pierwszy sygnał, że na naszych gazowych gigantach (w tym wypadku chodziło konkretnie o Saturna) mogą być kłopoty z neonem wyszedł od teoretyka Davida Stevensona z California Institute of Technology (Caltech). Jednak jego prace nie zostały opublikowane ze względu na brak wyjaśnienia mechanizmu przewidywanego zjawiska. Potem przyszedł rok 1989 . Sonda Galileo poleciała ku Jowiszowi i po jakimś czasie (1995) stwierdziła empirycznie brak wspomnianego neonu.

Atmosfera Jowisza to w 86% wodór, do tego trochę helu (ok 14%) i odrobina domieszek. Więc skąd tam deszcz? Wygląda na to, że pada tam "deszcz" helowy. Naukowcy z UC Berkeley twierdzą, że helowy deszcz jest najlepszym sposobem do wyjaśnienia niedoboru neonu w zewnętrznych warstwach pyzatego, a przy okazji ładnie by wyjaśnił lekką gorączkę planety. Neon rozpuszcza się w helu i w postaci deszczu spada w kierunku głębszych warstw atmosfery Jowisza, gdzie zostaje uwięziony. Jednak dosyć zaskakujące jest jak taki proces wygląda według teoretyków. Początkowo hel kondensuje jako mgła w górnej warstwie atmosfery gazowego giganta, tworząc chmurę. W miarę jak kropelki stają się większe opadają głębiej. Neon rozpuszcza się w kropelkach helu i zostaje niejako "ściągnięty w dół".

Jednak coś jest nie tak z tym obrazkiem. Według obliczeń hel mógłby skroplić się w warstwie leżącej od 10 do 13 TYSIĘCY kilometrów poniżej wierzchołków chmur Jowisza. Problem w tym, że na takich głębokościach atmosfery giganta ciśnienie i temperatura są tak wysokie, że wodór i hel nie są już gazem. Oba pierwiastki mają postać cieczy, więc nasz "deszcz" to tak naprawdę kropelki płynnego helu wędrujące w dół przez ciecz metalicznego wodoru. To egzotyczne zjawisko zmieni obecnie uznawane modele wnętrza Jowisza i innych egzoplanet mu podobnych. W dobie masowego odkrywania kolejnych systemów planetarnych, wiedza ta będzie istotnym elementem bardzo gorącego obszaru badań, obejmującego określanie warunków i potencjalnego życia na setkach otaczających nas Światów planet pozasłonecznych. Badania będą również istotne dla przyszłorocznej misji NASA - Juno,  która wyruszy ku Jowiszowi.

Obecnie nie posiadamy technologii pozwalających odtworzyć warunki panujące we wnętrzu gazowych gigantów. Teoretycy są naszą jedyną bronią w dochodzeniu mechanizmów zachodzących we wnętrzach tych światów i wygląda na to, że właśnie jesteśmy świadkami przekładania klocków w puzzlach. Już wkrótce możemy mieć szansę obserwować, czy to w podręcznikach, czy innych "szacownych źródłach", oblepianie skalistego ądra Jowisza grubą warstwą zestalonego metanu, amoniaku i lodu zawleczonego głębiej przez "deszcze", co uczyni je dwa razy większym, niż wcześniej przewidywano.

Bazując na:

Materiały University of California - Berkeley 
http://berkeley.edu/

Foto credit:
http://apod.nasa.gov/apod/ap031114.html

Opublikowany - V.2010

Pliki cookie ułatwiają świadczenie naszych usług. Korzystając z naszych usług, zgadzasz się, że używamy plików cookie.
Ok