Karnataka Astroamator

Brak jakiegoś sprzętu, na pewnym etapie zajmowania się astronomią amatorską, nie jest wielką przeszkodą. Większość z nas permanentnie  „poluje” na jakieś lepsze rozwiązanie, lub zbiera na jakiś kawałek setupu, „męcząc się” na tym co ma. Dwucalica złośliwa jest tak oczywistym elementem naszej pasji, że nawet nie zwracamy na nią uwagi. Zaakceptowaliśmy fakt, że co jakiś czas nasz portfel zostaje przeczyszczony. Jak bardzo i jak często to już kwestia indywidualna. Nie pamiętamy też przeważnie, za ile kupiliśmy nasz pierwszy teleskop. Przyzwoity newton na dobsonie to dzisiaj kwestia kilku setek. W ogromnej większości przypadków problem nie jest natury braku środków, a raczej decyzji, czy ja aby na pewno tego potrzebuję / czy przekonam rodziców, że nie wywalą kasy w błoto. Dalej już tylko kolejne dodatki, przesiadki i coraz lepsza jakość.


Wszystko działa, nie zawsze masz w ręku to, co byś chciał, ale generalnie nie masz problemów sprzętowych z obserwacją nieba. Problemem może być rodzina lub logistyka, ale nie kawałek lornetki czy lustra. Zawsze coś masz. W osobistym odczuciu, zawsze oczywiście będzie to za małe lub za słabe ,ale narzędzie do obserwacji masz. Co byś próbował zrobić, gdyby ten kawałek lustra był problemem? Postaw się w sytuacji, gdzie każda, najmniejsza popierdółka kosztuje 10x więcej niż to co masz u nas w sklepie (przeciętne ogłoszenie o pracy dla mieszkańca miasta tego kawałka świata opiewa na kwotę ok. 5-10 tysięcy rupii – okolice 400pln… ceny na optykę są tu bardzo podobne do naszych ( u nas taniej), kilo ryżu też kosztuje tyle samo…). Teraz wprowadź kolejną zmienną, nie masz sklepów z astro-optyką, a rynek drugiej ręki jest szczątkowy. Dostęp do internetu to też nie jest coś, co jest oczywiste. Nie, nie, proszę nie porównywać do sytuacji polskich amatorów z okresu komuny. Wtedy dawało się kupić u nas ruską optykę za niewielkie pieniądze na bazarze, albo ustawić w kolejkę do Uniwersała.

Jak zastanowić się głębiej, pojawia się oczywista odpowiedź. Trzeba sobie swoje narzędzie do obserwacji zrobić samemu. Ale jak? To jednocześnie jest proste i nie jest proste. Jak już, lepiej się zabrać do pracy z innymi. Wzajemna pomoc, dzielenie się wiedzą, narzędziami i warsztatem czynią zadanie możliwym choć ciągle nie łatwym. Trzeba sobie też ustalić granice własnych możliwości. Raczej nie zrobię dobrego obiektywu na kolanie. Parabolizacja dla człowieka z ulicy to też wyzwanie. Zostaje sferyczny newton na dobsonie, oparty o najprostsze rozwiązania mechaniczne. Hmmm… zaczyna brzmieć znajomo?

Association of Bangalore Amateur Astronomers (ABAA) – <http://abaaonline.blogspot.com/> – przycupnęła w niewielkim pokoiku w podziemiach miejscowego planetarium.


ABAA to spora grupa ludzi próbujących parać się astronomią amatorską w warunkach, które już opisałem wyżej. Poznałem jednego z nich, człowieka jak ja, pozytywnie zakręconego na punkcie astronomii amatorskiej. Pojawiłem się trochę za wcześnie, zaskakując obecnością egzotycznego gościa miejscowych. Po chwili wszystko jest w jak trzeba, rozmawiamy o swojej pasji. Heh, nie spodziewałem się tego, ale ostatecznie to ja byłem obiektem zbiorowego współczucia. „Nie widziałeś centrum Drogi Mlecznej? Niestety. Jak to, nie widać centrum galaktyki? Za daleko na północ… Wiesz co, zostań trochę dłużej, w ten nów jedziemy na nasze miejsce obserwacyjne, musisz to zobaczyć na żywo.” No co ja mogę odpowiedzieć… Zmieniliśmy trochę niezręczny temat na darmowe oprogramowanie dostępne w sieci. Przekazując linki do uniwersyteckich narzędzi i katalogów dostępnych za free i w języku angielskim doczekałem otwarcia spotkania. Zajmowane przez stowarzyszenie pomieszczenie okazało się chaosem warsztatu nastawionego na ręczną produkcję prostych, sferycznych newtonów o długich ogniskowych. Wszędzie poupychane rury PCV i sklejka na dobsony. W centralnym miejscu gilotyna do cięcia aluminium. Na ścianach kilka słabych fotografii  z całkowitego zaćmienia Słońca.  Na jednym ze stołów miski z pastą szlifierską i nierówny słupek cienkich blanków wyciętych ze zwykłej, grubej szyby. Mają niewiele ponad centymetr grubości. Na podłodze leżą aluminiowe profile, które ktoś ewidentnie używał do robienia pająków. Podnoszę ze stołu gotowego pająka z przymocowanym zwykłym kawałkiem lusterka. łapię deja vu. Jakbym na kawałek U5 patrzył. Tyle, że pająk i siedzisko LW w wykonaniu miejscowych może i jest proste, ale bardzo przyzwoite. Śruby kolimacyjne pracują płynnie, pająk umożliwia regulacje offsetu… tylko to lusterko z kosmetyczki konfunduje. 

Po kilku minutach warsztat tętni aktywnością szlifowanych blanków i ciętej sklejki.


Siadam z kilkoma osobami do mojego laptopa. Chcą porozmawiać o fotometrii i astrofotografii. Amatorów próbujących rejestracji nieba sensorem można liczyć na palcach, ale po chwili wokół laptopa jest spory tłumek. Rozpacz sprzętowa niestety wywołuje braki wiedzy w dziedzinie CCD. Jednak to bardzo sprawni amatorzy. Rozmawiamy o filtrach do obserwacji wizualnych, mam wrażenie, że w ogóle nie stosuje się tu takich wynalazków jak na przykład OIII.  Rozmowa szybko schodzi na techniki rejestracji i metody obrabiania zebranych danych. Mam wrażenie, że kilka osób po tym spotkaniu zacznie myśleć nad tematem głębiej… choć ciągle pozostaje problem zdobycia kawałka sensora który mógłby dać rade. Coś czuje, że sklepy z kamerkami internetowymi przeżyją nieoczekiwane zainteresowanie kupujących parametrami matryc.


Widzę też zjawiska które mnie osobiście mocno konfundują. Zaskoczyli mnie swoim niedowierzaniem, że ktoś przekazuje wiedzę, tłumaczy i objaśnia narzędzia nie oczekując nic w zamian… No i ta pełna hierarchia organizacyjna, prezesi, vice prezesi, sekretarze… Chociaż, może w lokalnych warunkach, jeszcze jest za wcześnie na zmiany. Może bez całej tej oficjałki, nie mieli by dostępu do warsztatu  w planetarium i siebie nawzajem… Jednak na koniec mogę powiedzieć tylko jedno, to co udaje im się obserwować i robić w warunkach jakie mają, zasługuje na wielki szacunek.

Foto credit: zasoby własne


Opublikowany -  XI.2010

Pliki cookie ułatwiają świadczenie naszych usług. Korzystając z naszych usług, zgadzasz się, że używamy plików cookie.
Ok