Wybrać się na zorzę pod koniec sierpnia to dosyć ryzykowny plan. Im dalej na północ tym większe szanse na zorze ale i... jaśniejsze niebo. 200-300 km za kręgiem polarnym było już jasno całą noc, choć Słoneczko chowa się pod koniec sierpnia na kilka godzin płytko pod horyzont. Niżej jest ciemniej, ale środkowa Skandynawia miewa kaprysy pogodowe. Sama zorza też jest radośnie nieprzewidywalna, pomimo sporej aktywności naszej gwiazdy. No i próbuje świecić dokładnie tam gdzie łuna od Słońca. Czasem jednak największa frajda, jest z gonienia króliczka, a nie ze złapania go. Z całej eskapady udało mi się przywieźć zaledwie kilka fotek, ledwo majaczącej nad horyzontem zorzy niedaleko Fulufjällets Nationalpark na pograniczu centralnej Szwecji i Norwegii.

Tą konkretną garść lodu w mezosferze (ok ~80km nad ziemią) udało mi się złapać mimo końcówki sezonu, daleko za kręgiem polarnym w północnej Skandynawii. Polowałem tej nocy na zorze, przytrafiło się NLC  na tle Wielkiej Niedźwiedzicy :)

Chcę tam wrócić. Z namiotem i lagą z karłowatej brzozy. Parząc na zorze, patrzysz na Słońce. I to wcale nie w przenośni. Zorza to nic innego jak światło wywołane przez cząsteczki wiatru słonecznego, pochodzące wprost z naszej gwiazdy. Wiatr słoneczny ma swe źródło w wyrzutach materii nazywanych CME. W okresach większej aktywności jest go na tyle dużo, że po przewędrowaniu ogromnych odległości między Słońcem a Ziemią wpada w pułapkę ziemskiego pola magnetycznego i spływa w północnych i południowych rejonach naszej planety reagując z cząsteczkami naszej jonosfery. Jonosfera to odległe rejony, to znacznie wyżej niż latają samoloty. 50-60 km nad powierzchnią Ziemi. Ostrzeliwaną elektronami i protonami wiatru słonecznego, nabuzowanymi energią (rzędu 500 keV na cząstkę) wyzwala emisję światła. Co ciekawe, patrząc na kolory zorzy, możesz pokusić się o zgadywanie, w co tym razem trafiła :) Barwa czerwona powstaje przy emisji fotonów przez wzbudzony azot, zieleń jest generowana przez wzbudzony tlen a żółć, fiolet i błękit pojawiają się po nałożeniu na siebie różnych barw emitowanego światła i wmotaniu w to wszystko różnych przeszkadzajek w postaci załamań i rozszczepień światła na kryształkach lodu, pyłach itd. Wpływ na barwę ma także to jak głęboko w jonosferze doszło do wzbudzenia atomów.

Pliki cookie ułatwiają świadczenie naszych usług. Korzystając z naszych usług, zgadzasz się, że używamy plików cookie.
Ok