Galaktyczny bilard

M81 to duża galaktyka w konstelacji Wielkiej Niedźwiedzicy. Jest całkiem blisko (ok. 11.7M lś) i jest bardzo podobna do naszej własnej Galaktyki Drogi Mlecznej. Dzięki tym faktom, jest czymś w rodzaju laboratorium dla naukowców próbujących zrozumieć jak powstają galaktyki, w tym nasza własna.


Jeden z najmocniejszych modeli opisujących powstawanie galaktyk opiera się na założeniu, że galaktyki powstają z połączenia wielu mniejszych galaktyk, które znalazły się w obszarze wspólnej strefy wpływów grawitacyjnych. W miarę jak kolejne karłowate galaktyki są wchłaniane przez dominującą w grupie, czasem dosyć burzliwie, powstaje wokół centralnej galaktyki chaotyczne halo gwiezdne składające się ze smętnych pozostałości pożartych nieszczęśników. Aby to jednak potwierdzić, potrzeba czegoś więcej niż amatorska fotka która robi za tło tego artykułu. Trzeba uchwycić wspomniane halo z tak wieloma detalami jak to możliwe i rozpocząć żmudną analizę.

Jak złapać halo? Wygląda na to, że nie jest to problem dla japońskiego teleskopu Subaru (8.2m średnicy) i jego szerokokątnej Suprime-Cam. Naukowcy wyposażeni w taką armatę postanowili podjąć to wyzwanie. Problem w tym, że wyniki nie są do końca takie jak oczekiwano. Struktura halo galaktyki M81 znacząco różni się od rozkładu gwiazd w halo naszej Drogi Mlecznej. Coś jest nie tak. Halo M81 jest nie dość, że znacznie większe niż zakładano, to jest dosyć poważnie "poplątane", a w dodatku zawiera spore ilości materiału bogatego w metale. Chyba oznacza to, że życie tętni tam na całego. Gwiazdy rodzą się i umierają rozsiewając ciężkie pierwiastki i niewiele sobie robiąc z przypiętej etykietki "okruszki po konsumpcji" ;)

Tutaj, znajdziecie fotografię "kłębowiska" będącego źródłem całego zamieszania: http://www.naoj.org/Pressrelease/2010/03/18/fig.jpg

Foto: zasoby własne


Opublikowany - III.2010

Pliki cookie ułatwiają świadczenie naszych usług. Korzystając z naszych usług, zgadzasz się, że używamy plików cookie.
Ok