Całkiem czysta noc, niestety Łysy nadający z Bliźniąt demoluje niebo, to oznacza, że po raz kolejny jedynym sensownym krokiem będą testy. Oczywiście te które da się przeprowadzić przy Księżycu. A które się da? A to za chwilę ocenię razwietką bojem.
Kable, kalibracja, ostrzenie, na pierwszy ogień poszedł standardowy zestaw mały saper. Wszystko zdaje się być po wymianie kabli, zniszczonych przez mrozy w zeszłym miesiącu, na dobrej drodze do osiągnięcia pełnej sprawności. Nowe zasilacze działają bez problemu, focuser, koło, obie kamery, montaż i wszystkie sterowniki odpaliły (choć sterownik AFW wymagał prztyczka w korpus).
 
Na nowo zorganizowane kable tańczą wokół teleskopu bez problemów. Przy standardowej pracy zawsze sobie obierają drogę zgodnie z tym co zaplanowałem. Jednak przy skrajnym wydziwianiu znalazłem wyjątkowo egzotyczną sekwencję, która może okazać się groźna dla grzałki celi obiektywu. Na wszelki wypadek dałem jej 10 cm dodatkowego dystansu, choć doprowadzenie do tak niecodziennego położenia teleskopu przy normalnej pracy, nie wydaje się być możliwe. Po raz kolejny oszacowałem też maksymalny zasięg kabla zasilającego focuser. Niby jest ok, ale nie daje mi to spokoju, przy jakiejś okazji przedłużę dziadostwo o parę centymetrów choćby po to, aby odpuścić sobie sprawdzanie po raz kolejny.
 
Po wstawieniu nowej szuflady filtrowej przed OAGa musiałem zrobić nowe krzywe dla focusera. W noc gdy wymieniałem kable przy wyścigu z chmurami, starczyło czasu tylko na prowizoryczny setup. Tym razem dopaliłem przyzwoite krzywe dla Ha i Luminacji (jak się okazało po około godzinie, trzeba było od razu zrobić dla pustej pozycji). Złapałem kilka próbnych ostrości na filtrze L w okolicach NGC2244 (tak, tuż obok Łysego, i co w tym złego? jak na moją obecną wiedzę, to bez znaczenia dla focusera). Algorytm ustawiał od 1.3 do 1.6 FWHM, jak na mnie, to wyjątkowo przyzwoity wynik.
 
Algin montażu, synchronizacja z maximem, kalibracja trackingu i pomniejsze pierdoły zajęły jeszcze kilkanaście minut, wszystko ok. Czas na testy Star Analysera. W sumie... to nie bardzo mam pomysł od czego by tu zacząć. Wisząc na Betelgeuse ręcznie ustawiam filtr dyfrakcyjny tak aby widmo układało się w linii poziomej sensora i zastanawiam jak do tego wszystkiego się zabrać. Jest zimno. Zlodowaciała Warka smakuje średnio, łapy skostniały, cienie od Łysego raczej nie robią nastroju zrelaksowanej sesji pod gwiaździstym niebem. Otworzyłem dokument który właśnie czytacie. Musze jakoś to ogarnąć i posortować. Po kilku słowach wstępu dotarłem tutaj i chyba mam już mniej więcej listę pytań do odpowiedzi na dzisiejszą noc:
  • Czy przebudowa drogi optycznej poprawiła znacząco rozdzielczość osiąganego widma?
  • Jakie czasy stosować przy mojej optyce i sensorze dla zoptymalizowania jakości wyników?
  • Jaki jest najgłębszy zasięg przy którym jestem w stanie osiągnąć sensowne widmo na moim montażu i czy mogę ten czas wydłużyć odpalając tracking via Star Analyser?
  • Jakie znaczenie na jakość widma ma ostrość łapanego obiektu? Czy poza wpływem na zasięg, są tu jakieś bariery których lepiej nie przekraczać?
  • Lepiej pracować na pojedynczych klatkach czy operować stackami? (a jeśli na stackach to jak i czy je normalizować?)
  • Czy nie uszkodziłem siatki dyfrakcyjnej szlifując filtr do stanu „kompatybilności” z szufladą filtrową TS?
Hmm... No to może zanim ja zacznę kombinować, nie głupim pomysłem byłby test wizualny. Na przykład kilkadziesiąt sekund z tym samym kadrem na M51 z filtrem i bez, powinno dać jako taką „pierwszą podpowiedź” na czym w ogóle stoję.
 
Łapię kadr i łapię pierwszy demotywator. Star Analyser znacząco zmienia punkt ostrości. Focus Max nie potrafi odnaleźć się przy obrazie z siatki dyfrakcyjnej. A przynajmniej nie potrafił na krzywej zrobionej dla luminacji, z gwiazdkami dostępnymi w kadrze M51. Trzeba było trochę poszuflować ręcznie. Ponieważ nie widzi mi się zmienianie kadru w trakcie gromadzenia krzywej dla nowej zmiennej tylko po to, aby ustawić ostrość dla siatki co dwudziesta klatka. Oznaczało to, że zaatakowałem problem nieco bardziej „mechanicznie”.
 
Na słabszych gwiazdkach, zdalne focusowanie z siatką dyfrakcyjną na pokładzie, oznacza operowanie na klatkach o czasie naświetlania w okolicy 1-2 sek. Po ok. 2 minutach z manualnym sterownikiem robiącym z robofocusa motofocusa, daje to w moim przypadku i przy koordynacji mojego palca wskazującego, maksymalną ostrość w okolicach 1.9-2.1 FWHM... szału nie ma... może jednak nie głupim pomysłem jest to re-kadrowanie i automat... do sprawdzenia w przyszłości.
 
Ustawiłem ostrość tak dobrze jak mi się udało i wypaliłem dwie surowe klatki. Z filtrem i bez. Bez żadnych ruchów na krzywych. Ustawiłem max value na rejony początku i końca zarejestrowanego na histogramie sygnału, obie klatki ściągnąłem lekko w dół do wartości 0.75 (level) i wyszło... no właśnie.
 
 
 
Nie wygląda to jakoś porażająco... zbyt wiele drobnicy po prostu... zniknęło. Nie wspominając już o jakimkolwiek sensownym widmie...
To może jednak wrócę do pierwotnego planu na tę noc i zajmę się pracą nad odpowiedzią do pierwszego pytania:
 
  • Czy przebudowa drogi optycznej poprawiła znacząco rozdzielczość osiąganego widma?
Aby nie uciekło, słowo wprowadzenia. Zainstalwałem szufladę filtrową TS „na dzień dobry” całego szpeju guidująco-filtrująco-rejestrującego. Z pełną premedytacją i świadomością niosących to konsekwencji. Więcej w linku pod zdjęciem.
 
 
Mając całe stado szczerzących zęby niewiadomych, uznałem, że warto użyć mózgu i zamiast odkrywać Amerykę skorzystam z materiałów i wiedzy amatorów dostępnych na polskojęzycznej sieci - http://astropolis.pl/topic/30908-star-analyser-pierwsze-widmo/ co przy obecnej porze roku i nocy, dosyć naturalnie sugerowało powrót do Betelgeuse jako celu pierwszych strzałów.
 
Nieco rozczarowany rozmiarami utraty zasięgu przy M51 ustawiłem 3 sek. klatkę, wykadrowałem olbrzyma by trafił w pobliże prawej krawędzi kadru (aby ładnie ogarnąć widmo) i lekko zbity z tropu zacząłem się zastanawiać o co tu chodzi. Widmo, w sporym obszarze było całkowicie przepalone.
 
 
To na pewno nie da dobrych efektów.
 
Zacząłem zmniejszać czasy naświetlania. Przy 0.1 sek. osiągałem sensowne wartości w okolicach 25K ADU w najjaśniejszych miejscach. Tak, to powinno być ok... aby na pewno? A czy ja się muszę przejmować liniowością mojego sensora przy widmie? A jeśli muszę, to czy powinienem przejmować się tym przy amatorszczyźnie rozdzielczości 100 linii na milimetr? Czy ma znaczenie lekkie odkształcenie zarejestrowanej krzywej widma gdy polujemy na „dołki” linii absorpcyjnych? ... Trochę pytań pobocznych się urodziło. Część byłem sobie w stanie odpowiedzieć z marszu, ale resztę trzeba będzie dopisać do listy „to do”.
 
Swoją drogą, jak zawodowcy organizują sobie badania? Jak na razie rośnie mi tylko liczba niewiadomych i chaos intuicyjnych decyzji... Jak teraz coś pójdzie nie tak, to nawet nie będę w stanie oszacować czy problem jest po stronie ilości złapanych fotonów, rozdzielczości siatki dyfrakcyjnej, ograniczeń softu, złej lub dobrej ostrości, techniki obróbki, złej kalibracji widma, a może jeszcze czegoś innego? Armie doktorantów, muszą używać jakiś technik poruszania się po ... nieznanych wodach... jakieś systemy normalizacji danych, algorytmy, zasady postępowania, cokolwiek... tia, do listy „to do”.
 
Odpaliłem oprogramowanie v-spec. To freeware zalatujące technologią z początku lat dziewięćdziesiątych, dostarczane wraz z filtrem wszystkim klientom Shelyak Instruments. Miło, pod topornym menu może się kryć silne narzędzie. W razie kłopotów trzeba się będzie dać zdoić na kolejne 99$ za r-spec. Ups. No tak.
 
 
To nieco zmienia plany na dziś. Po kilku kliknięciach na ok. Jeszcze parę razy zostałem potraktowany francuskojęzycznymi, (tak, tak, soft w wersji anglojęzycznej rzuca błędami po francusku ;) ) warningami i w końcu api wystawiło kółka do góry i złożyło się jak domek z kart. Hm... Kolejne pytania. Naprawdę coś nie tak z formatem moich klatek, czy głupieje tylko soft? A może ten tool chce kolorowego materiału? Masakra. Jeden z błędów miał kawałek error-kodu MS, pogooglujmy. Francuskojęzyczne grupy Yahoo, coś po niemiecku... o jest. Google translate, bla bla, błędna biblioteka visual basic? Hmm... co mi szkodzi wgrać, wycieczka do MS, zassanie biblioteki, instalacja, Ups! Dalej się wywala, ale przestał gadać po francusku. Składa się już po pierwszym kliknięciu... To by było na tyle. Za zimno mi tu pod teleskopem na inwestygację co poszło nie tak programiście albo chłopakom Billa Gatesa.
 
Do listy „to do” zamiast oczekiwanych odpowiedzi dopisuję kolejne pytania i testy do zrobienia:
  • Czy v-spec to optymalne rozwiązanie do amatorskiej obróbki widma? Jeśli tak, to jak je ożywić, jeśli nie, to co będzie lepsze? (i jak będzie drogie).
  • Jak zautomatyzować proces kalibracji widma i jakiego rodzaju materiał kontrolny należy zbierać?
  • Opanować guide via Star Analyser 100.
  • Dorobić set krzywych kalibracyjnych dla czystej matrycy dla Focus Maxa.
  • Wypracować sprawną technikę automatycznego wyostrzania na siatce dyfrakcyjnej.
  • Jaki wpływ na jakość osiąganego widma może mieć ew. załamanie liniowości Atika?
Zrobiło mi się naprawdę zimno. Trochę mi zapał oklapł. Jedynym sensownym ruchem wydaje się nazbieranie klatek z charakterystycznymi i miarodajnymi obiektami o różnych jasnościach, na różnych czasach naświetlania do późniejszej analizy. Zaraz poodpadają mi wszystkie ruchome elementy, jest naprawdę nieprzyjemnie, mimo, że mróz nie przekracza okolic -5*C.
 
Zbieram grupę klatek na Alcyone (wyglądają nieźle), kilka sztuk na różnych czasach, wykadrowanych na grupie całkiem jasnych gwiazd w sąsiedztwie NGC2244, i po kilka sztuk na mirach, R-Leonis i R-Draconis, oraz ostateczny test na długich czasach na kataklizmicznej U-Gem. Tu niestety rokowania są bardzo marne... Rozczarowany, ze skostniałymi paluchami zamknąłem szopena, zaparkowałem Edmunda i poczłapałem wymościć się w czymś ciepłym, budząc przy okazji cały dom.
 
Pliki cookie ułatwiają świadczenie naszych usług. Korzystając z naszych usług, zgadzasz się, że używamy plików cookie.
Ok