Zmienna Wojna - Odcinek 1 - Mieć plan

Transportowiec Imperialny Szopen, duma całej załogi i (baaaczność) Kapitana Sępa (spocznij) wolno dryfował przez mgławice otulające peryferia jednego z pomniejszych garnizonów granicznych Federacji VSX. Personel krypy powoli dochodził do siebie, po długim skoku nadprzestrzennym z gromady Jodłów. Zebranie sztabu było bardzo udane. Ach te smukłe kadetki z jednostek zwiadowczych... Niestety, nie czas na wspomnienia. Sęp po raz kolejny przetarł przekrwione oczy. Intensywny wysiłek umysłowy nie służył mu. Krople potu wystąpiły na czoło. Jak wyznaczyć jasność wrogiego obiektu?

Sęp nie kończył szkół. Jego umysł był prosty, a przez życie przepychał sie łokciami, przy okazji depcząc tych niższych od siebie. Zgłosił się do służby na ochotnika. Cel był prosty. Zdobyć sławę na polu walki. Jako heros i bohater będzie miał każdą dziewuchę we wsi. Plany proste są najbardziej skuteczne. Zastawił rower i wpłacił pierwsza ratę na zdezelowana barkę międzysytemową z demobilu. Rozklekotany refraktor trafił na główną wieżyczkę. Przestrzeń tylko czekała na but zwycięzcy. Obecny problem Sępa nie był jednak banalny. Odnaleźć odpowiednią gwiazdę referencyjną. Dam radę. Przecież wiem jak się to robi! Trzeba kogoś zmusić by zrobił to za nas. 

 
- Nawigator Pelikan na mostek!
 
Nieprzyjemny pisk zakończył transmisje. Uch, aż zazgrzytało w zębach. Kolejny fistaszek zniknął w otchłani kapitana. Wydamy rozkaz, tfu prośbę, odnalezienia odniesienia i po kłopocie. Zarośniętą facjatę Sępa przeciął cwany uśmieszek. W końcu ma się już paru przeciwników zaliczonych na koncie. Możemy bez problemu żerować na załodze, podpierając się reputacją odkrywcy nowych zmiennych. Co jest? Gdzie ten nawigator?
 
- Nawigator piiiisk, cholera, co za przedpotopowy złom! Nawigator Pelikan na Mostek!... i niech ktoś coś zrobi z tym cholernym Skype!
 
Tym razem wezwanie odniosło skutek.
 
- Czego? 
 
No tak. Pelikan nie był rekrutem. Sińce pod oczami i wystrzępiony pióropusz oficerskiego hełmu dobitnie świadczyły o nie jednej nocy spędzonej na polu walki.
 
- Panie Pelikan. Jak powszechnie wiadomo... 
- Czego? 
 
Wrrr, Sępa zawsze krygowało gdy musiał rozmawiać z kimś o wyższym ilorazie inteligencji. Na domiar złego Pelikan miał cały kodeks bojowy w małym palcu. Nie dawało się używać na nim ulubionej metody dyskusji Sępa, argumentacji poprzez zakrzyczenie.
 
- Potrzebujemy referencji 
Imperialny Atlas Nawigacyjny USNO. Jakie koordynaty celu? 
- eee...
 
Sęp zrobił się lekko szary... koordynaty ? Jakie koordynaty? A tak! Wiem co to! Są przecie w nagłówku plików ostrzału. Szybkie zapuszczenie żurawia na radar nawigacyjny uratowało resztki ego kapitana.
 
- O tu są. 
 
Wielki tłusty paluch pacnął w mrugający wyświetlacz na panelu taktycznym. Połyskliwy ślad linii papilarnych ładnie wkomponował się w pracowicie budowany fresk w stylu art-decha. Pelikan wyciągnął spod przepastnego sztormiaka wytarty, szary kapownik, otwierając go w locie na odpowiedniej stronie.
 
AAVSO chart 1340WZ, jakie pole rażenia? 
 
Ha! A to akurat wiem cholero. Kiedyś podpuściłem Majora Strusia i mi powiedział. On jest ze sztabu, więc wie!
 
- Pi razy oko trzydzieści na czterdzieści minut. 
 
Wyszczekanie odpowiedzi bez żenującej ciszy na uruchomienie trybików w głowie Sępa, sprawiło mu nielichą satysfakcję. Ha! Widzisz? Widzisz jaki jestem debeściak? Wiem nawet jakie pole ma nasze działo!
 
- Nie ma.
 
...pełna profeska, wiem jakie ma pole, a nawet jaką ma ogniskową, a nawet... cooo? Szokująca wiadomość w końcu przedarła się przez kanciaste zwoje mózgu Sępa. Jak to nie ma? Mętne oczy kapitana rozszerzyły się, ukazując cud natury chroniony wcześniej zmrużonymi powiekami. Misterny marmur tętniących żyłek, głęboka czerwień doskonale skomponowana z lekka żółcią tła, misterne arabeski... Gwałtowne mrugnięcie zniszczyło hipnotyczną moc. Potem było jeszcze jedno, i jeszcze ...
 
- Kapitanie wszystko w porządku? 
  
Nie ma... Nie ma, nie ma, nie ma, nie.
 
- To zrób coś z tym! 
 
Zadziałał instynkt. Tak. Na instynkcie zawsze można polegać.
 
- Dobra. Jutro.
 
Pelikan strzelił obcasami w przepisowym zwrocie i zniknął za grodzią mostka. Sęp machinalnie pochłonął kolejnego fistaszka. Uff. 
Przetrwałem kolejny dzień, a do końca wachty jeszcze sporo, trzeba jakoś milo spędzić czas. 
 
- Szeregowy Wróbel! Pełny raport stanu sanitariatów na drugim pokładzie! Już!